Opublikowano za zgodą British Dairying.
Podczas gdy w Wielkiej Brytanii ostatnio zdarzają się niezwykle upalne lata, Nowozelandczycy przyzwyczaili się do tego, że w ciągu jednego dnia występują cztery pory roku.
Dla hodowców bydła mlecznego oznacza to elastyczność i myślenie perspektywiczne w zakresie zarządzania pastwiskami i praktyk rolniczych w celu maksymalizacji produkcji mleka – szczególnie, że produkty mleczarskie są największym źródłem dochodów Nowej Zelandii z eksportu, wartym około 8.7 mld funtów rocznie.
Rolnicy z regionu Waikato na Wyspie Północnej Nowej Zelandii stali się szczególnie biegli w zarządzaniu pastwiskami w ekstremalnych warunkach, radząc sobie z suszą latem i powodziami zimą.
W wyjątkowo ciepłym tygodniu pod koniec 2024 roku grupa 14 rolników z całej Wielkiej Brytanii miała okazję zobaczyć na własne oczy, co potrzeba, aby trawa w Nowej Zelandii zamieniła się w przysłowiowe białe złoto.
W ramach pierwszej w historii wizyty studyjnej Cogent Breeding i LIC rolnicy odwiedzili kilka gospodarstw pod palącym słońcem Nowej Zelandii, aby zobaczyć, w jaki sposób producenci utrzymują produkcję mleka, skupiając się na własnych pastwiskach, zmniejszonym stosowaniu nawozów i wydajnych uprawach.
Dla wielu była to pierwsza wizyta w Nowej Zelandii i było to bardzo pouczające doświadczenie, móc zobaczyć podobieństwa i różnice między rolnictwem w obu krajach.
Farma Sów
Owl Farm, farma demonstracyjna położona na terenie szkoły St Peter's School w pobliżu Cambridge w Waikato, pozwoliła zmniejszyć zależność od kupowanych koncentratów i nawozów azotowych, jednocześnie utrzymując ilość własnych pastwisk w obliczu zmieniających się warunków klimatycznych.
Gospodarstwo doi około 360 krów na platformie mleczarskiej o powierzchni 140 ha. Wykorzystuje szereg technologii, aby osiągnąć swoje cele, w tym oprogramowanie do zarządzania stadem MINDA firmy LIC, które integruje się z innymi narzędziami, takimi jak urządzenia noszone Halter i narzędzia smartfonowe spółdzielni mleczarskiej Fonterra.
W ciągu ostatnich dziewięciu lat Owl Farm zdołał ograniczyć zależność od kupowanych koncentratów z 400 ton suchej masy (DM) do mniej niż 100 ton.
Jednocześnie zwiększono ilość zbieranej trawy i kiszonki z kukurydzy z 80 ton suchej masy do ponad 200 ton. Gospodarstwo uprawia szereg roślin jednorocznych i włoskich życic, rzepy, jarmużu, kukurydzy i cykorii, a w razie potrzeby uzupełnia paszę mieszanką ziaren palmowych.
Kierownik pokazu Jo Sheridan mówi, że rolnicy z Waikato spodziewają się deficytu paszy w styczniu i lutym, czyli w nowozelandzkim lecie, gdy pastwiska wysychają.
„Chodzi o zabezpieczenie paszy, aby przetrwać ostry niedobór paszy latem, a następnie możliwość jej wyzerowania po potwierdzeniu danych o ciąży. Wiemy, że musimy mieć nasiona w ziemi do dnia św. Patryka, gdy nadejdzie deszcz” – mówi.
„Chodzi o zarządzanie ryzykiem i zapewnienie możliwości dojenia w okresie letnim oraz utrzymania zdrowych cieląt, co zapewni im produktywne życie przez resztę życia.
„Każdego lata oceniamy każde pastwisko, patrząc na proporcję pożądanych gatunków wraz z procentem koniczyny i babki. Wszystko, co jest ocenione, trafia prosto do rocznej życicy, a następnie do wiosennego zbioru gotowego na następne lato” – dodaje.
„Wszystko, co ma ocenę dwa lub trzy, będzie miało dwu- lub trzyletni okres przygotowawczy, zanim będzie gotowe do zastąpienia uprawą. Grasz na swoje mocne strony – wypasaj rośliny jednoroczne zimą, pasze latem, a następnie pastwiska wieloletnie od początku marca, z 12-miesięcznym okresem przygotowawczym”.
Częścią strategii Owl Farm było przejście na pastwisko dostosowane do zmieniającego się klimatu i jednoczesne zmniejszenie zależności od zakupionej paszy. To z kolei obniża ogólne emisje gospodarstwa.
Zmieniający się klimat
„Wiemy, że pestki palmowe, które pozostawiają duży ślad węglowy, kosztują nas pod względem emisji” – mówi Jo.
„Z czasem próbowaliśmy zamienić to na to, co możemy uprawiać na farmie bez narażania dobrostanu zwierząt i staramy się znaleźć rozwiązania paszowe, które pasują do naszego zmieniającego się klimatu. Oznacza to wybieranie pasz, o których wiemy, że będą dobrze rosły w cieplejszej glebie z mniejszymi, nieregularnymi opadami deszczu, które możemy przechwytywać jako paszę przez cały sezon”.
Inną częścią redukcji emisji jest strategiczny program hodowlany wykorzystujący seksowane nasienie i profilowanie DNA w celu selektywnego hodowania zastępstw od krów o wysokiej wartości genetycznej. Ma to na celu wysoką wydajność konwersji paszy i niskie emisje, wraz z presją selekcyjną na produktywne cechy.
Efektywne wykorzystanie azotu również odgrywa rolę. Podobnie jak w Wielkiej Brytanii, Nowa Zelandia ma przepisy dotyczące ilości syntetycznego azotu, który można stosować na pastwiskach wypasanych. W Wielkiej Brytanii waha się to od 120 kg/ha dla buraków cukrowych do 300 kg/ha dla trawy. W Nowej Zelandii syntetyczne stosowanie azotu na pastwiskach wypasanych jest ograniczone do 190 kg/ha. Hodowcy bydła mlecznego muszą rejestrować i zgłaszać swoje wykorzystanie azotu co roku.
W sezonie 2023/24 Owl Farm zużyło zaledwie 90 kg N/ha, podczas gdy w sezonie 161/2017 wynosiło to 18 kg/ha. W rezultacie emisja spadła o 2,697 kg CO2e/ha.
„Chcemy pracować z naturalnym biologicznym systemem azotowym” – mówi Jo. „Dlatego chcemy dopasować podaż azotanów do pobierania azotu przez naszą życicę. Upewniamy się, że stosujemy azot, gdy temperatura i wilgotność gleby sprzyjają wzrostowi roślin”.
Gospodarstwo Manako
Godzinę na południe od Owl Farm inna farma podejmuje kroki w celu udoskonalenia zarządzania pastwiskami i dostosowania paszy. Southern Pastures' Manako Farm w Tokoroa, niedaleko Rotorua, to 429-hektarowa farma obejmująca 357 ha mleczarni, 48 ha buszu i terenów podmokłych oraz 12.8 ha lasu, z 1000-osobowym stadem podzielonym na dwie grupy.
W 2012 r., kiedy Southern Pastures przejęło farmę, 30% diety krów stanowiły importowane uzupełniające nasiona palmy. Firma chciała zmienić reżim i zainstalowała nową matę paszową i infrastrukturę, aby umożliwić stopniową wymianę nasion palmy i zwiększenie ilości pastwiska produkowanego w gospodarstwie.
Karma uzupełniająca
Gospodarstwo jest teraz wolne od pestek palmowych, chociaż dyrektor ds. rolnictwa Mark Bridges przyznaje, że była to podróż. „Musieliśmy wydać sporo pieniędzy na przygotowanie się do tego. To nie było coś, co po prostu się usuwa – 30% diety. Więc przygotowaliśmy się na przestrzeń, w której można mieć infrastrukturę uzupełniającą paszę” – mówi.
„Jedną z rzeczy, którą robimy trochę inaczej niż inni, jest to, że ustanowiliśmy to, co nazywamy naszymi 10-gwiazdkowymi certyfikowanymi wartościami, które są audytowane przez Assure Quality, organizację rządową. Wszystkie nasze gospodarstwa są audytowane w ramach tego i tak jest od 2017 r.”
10 wartości stanowi, że każde gospodarstwo przestrzega następujących zasad: dieta oparta na trawie, brak organizmów modyfikowanych genetycznie, 365-dniowy chów krów na wolnym wybiegu, wysoki poziom dobrostanu zwierząt, wysoki poziom dobrostanu ludzi, brak produktów palmowych i łojowych, zrównoważony rozwój środowiska, zarządzanie środkami przeciwdrobnoustrojowymi, łagodzenie zmiany klimatu, brak dodanych hormonów.
„Kluczowe w tym wszystkim jest to, że jesteśmy karmieni trawą” – zauważa Mark. „Więc zdefiniowaliśmy, co dla nas oznacza karmienie trawą, a następnie to reklamowaliśmy: 96% rocznej diety naszych krów to karmienie trawą, co może obejmować kukurydzę, kiszonkę z trawy i zimowe wypasanie.
„Cztery procent diety, które nie spełniają tych kryteriów, mogą pochodzić z uprawianej w Nowej Zelandii kukurydzy na Wyspie Północnej lub jęczmienia i pszenicy na Wyspie Południowej. Możemy również wykorzystać odrobinę suszonego ziarna gorzelnianego pochodzącego z Nowej Południowej Walii w Australii” – dodaje.
Zdrowie gleby jest kluczowym elementem zarządzania pastwiskami. Firma Southern Pastures wprowadziła chrząszcze gnojowe do Manako Farm w ramach eksperymentu.
Badania wykazały, że żuki gnojowe poprawiają produktywność pastwisk, biologię gleby i zawartość węgla, zmniejszają spływ wód powierzchniowych, a także zmniejszają emisję metanu poprzez drążenie tuneli i zakopywanie. Firma ma również stałe populacje pszczół na wszystkich swoich farmach jako naturalny sposób zapylania i zachowania bioróżnorodności.
„Kiedy patrzę na zdjęcia sprzed 10 lat, trawa była żółta” – wyjaśnia Mark. „Ziemia była jałowa. W pierwszym roku uprawialiśmy dużo koniczyny i prawie wcale życicy. Ale z biegiem lat było coraz lepiej”.



